Gdzie jesteś: Salon prasowy » W Moskwie zakończył się V Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek im. Obrazcowa
W Moskwie zakończył się V Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek imienia Obrazcowa. Miejsce wydarzenia - teatr o tej samej nazwie co festiwal, goście - z całego świata, w finale - przedpremierowy pokaz spektaklu Teatru Obrazcowowskiego "Przygody Guliwera" i najwybitniejszy, z pewnością, spektakl lalek z ubiegłego wieku - "Niezwykły koncert".
Afisze - jak na dowolnym innym festiwalu. Arcydzieła? Były. Jedno z nich - spektakl Naiwnego Teatru Lalek z Czech, teatru, w którym pracował wybitny artysta, rzeźbiarz, reżyser nie tylko teatralny, lecz i kinowy (niebojący się jednakże angażować lalek do głównych ról w swoich produkcjach filmowych!) - Jan Švankmajer. Teatr Naiwny przywiózł "Ali Babę i czterdziestu rozbójników", spektakl pięćdziesięciopięciominutowy - zdaje się można go wystawiać również jako spektakl uliczny, wystarczy rozłożyć "pudełeczko", a dokładniej "pudło", które składa się w skrzynię, podobnie jak szopka, a rozkłada się w cudo z "Tysiąca i jednej nocy", a na wewnętrznych ściankach pudła jest wszystkich czterdziestu, a dokładniej 38 rozbójników - takiż to antyczny chór. Co szczególnie porusza w spektaklu? Odczuwanie tradycji, zrozumienie istoty swego prostodusznego rzemiosła, które nie utraciło związków z chuligańską kulturą uliczną.
Druga "skrajność", zresztą nie tak dalece odbiegająca od czeskich surrealistów naiwnych, to Białostocki Teatr Lalek z Polski, w którym tancerz i lalkarz Duda Paiva wystawił spektakl "Fasada". To makabryczna historia pewnego pensjonatu, którego gospodyni żywi się swoimi lokatorami. Lalki ludzkiego wzrostu są wykonane ze szczególnego rodzaju pianki poliuretanowej, która jest jednocześnie mocna i delikatna, drży wskutek ledwie zauważalnego ruchu ręki i dlatego też jest tak przydatna dla przedstawienia starczej plastyczności. Każdą kolejną ofiarę poprzedza krwawe beknięcie - z ust przerażającej staruchy wypełza czerwona nić, a w czyichś rękach pojawia się szaliczek utkany z tychże niteczek ofiar...
Dla Teatru Obrazcowa taki festiwal to swego rodzaju oględziny. Po zmianie w ubiegłym sezonie dyrektora i udowodnieniu, że możliwe jest inne, lepsze życie (przeprowadzono remont pracowni i otwarto nawet małą salę funkcjonującą od prawie 20 lat jako magazyn) teatr rozpoczyna artystyczny rekonesans. Wystawiono przedpremierowy spektakl "Przygody Guliwera" - efekt współpracy Jekateriny Obrazcowej i artysty Andrieja Alimowa. Warto przypomnieć, że po części konflikt, który rozgorzał ubiegłej wiosny i doprowadził do zmiany kierownictwa w Teatrze Obrazcowskim, był związany z dziełami Andrieja Dennikowa, dla którego lalki są częścią spektakli, lecz nie są w nich najważniejsze. Wielu było niezadowolonych z tego, że dużo jest Dennikowa, a mało jest lalek. W nowym spektaklu Obrazcowej wspaniała i błyskotliwa jest gra wymiarów będąca dziełem artysty spektaklu Alimowa (taka jest scena karmienia Guliwera, któremu jadło podawane jest do ust za pomocą podajnika lub poruszająca palcami ręka Guliwera na całą scenę - wówczas sam zaczynasz czuć się jakbyś był liliputem!), są również dosłownie klapy - kiedy scena należy do aktorów ustępujących niestety lalkom
.
Grigorij Miszyn
"Niezawisimaja Gazieta" z dnia 16.10.2008
Made by Webprovider